COLVITA – NUTRIKOSMETYK I SUPLEMENT DIETY

COLVITA jest suplementem diety. Zdefiniujmy najpierw to określenie. Niemal wszyscy pamiętają sceny z filmów lub książek fantastycznych z lat 60-tych i 70-tych, gdzie snuto wizje społeczeństwa XXI wieku spożywającego zamiast śniadania czy obiadu – garść kapsułek.

Czy wyobraźnia autorów sięgała za daleko?

Nie. Przecież, gdy utwory te powstawały, powszechne były już tabletki z witaminami syntetycznymi, koncentratami roślinnymi i ziołami. Pojawiały się też pierwsze drażetki zawierające mikroelementy.

Pisarze i twórcy scenariuszy pomylili się tylko w jednym: długo jeszcze gatunek ludzki nie zrezygnuje z (choćby i niezdrowego) tradycyjnego jedzenia. Jest ono zbyt przyjemne, by w najbliższych dekadach kapsułka białkowo – lipidowa zastąpiła dobrze opieczonego schaboszczaka, a liofilizowane węglowodany – bułkę kajzerkę.

Jeśli jednak chodzi o biotechnologię, to niezwykle szybko dogoniła ona fantastykę. Już w 80-tych latach XX w. kosmonauci zabierali na stacje orbitalne idealnie zbilansowane porcje żywieniowe, które starczały na kilka nawet miesięcy, a ważyły… pół kilograma.

W tym czasie dokonał się zasadniczy przewrót w nauce. Odkryto, jak wiele zależy od sposobu odżywiania i czym się ono różni od, po prostu – jedzenia. Jakie pokarmy utrzymują organizm w zdrowiu i kondycji, a jakie wpędzają w chorobę. Kiedy i jakie jedzenie leczy, a jakie powoli, acz nieuchronnie zabija…

Rozszerzono, dość mylną jeszcze ćwierć wieku, temu wiedzę o witaminach i mikroelementach, tłuszczach, cholesterolu. Odkryto procyjany, antyoksydanty, biopolimery, pro-biotyki, koenzymy, likopeny, przyjazne bakterie, indeks glikemiczny i wiele innych prawd o odżywianiu. Mimo, że więcej jeszcze jest w biochemii i dietetyce do zbadania, niż dotąd ujawniono – to obecnie można (mając oczywiście nieobarczone chorobami dziedzicznymi geny) już śmiało przy stosowaniu dostępnej wiedzy o żywieniu – celować w „stówkę”. Stulatków będzie już za 20-30 lat tak wielu, że popularna piosenka tylu lat życząca, stanie się niepoprawna, może i obraźliwa.

Literatura na temat zasadności spożywania suplementów diety jest już tak duża i powszechnie dostępna, że nie będziemy przytaczać oczywistych w XXI wieku argumentów. Wystarczy tu powiedzieć, że malejącemu gronu krytyków „pigułkowania” składników odżywczych zamykają usta coraz doskonalsze biotechnologie i obiektywne wyniki badań.

Ogromny już rynek suplementów diety, najprężniejsza gałąź sektora Wellness – rozwija się bowiem dzięki podglądaniu natury.

Obserwowano od wieków, że osób zjadających codziennie tylko jeden ząbek czosnku – znacznie rzadziej imają się infekcje.

W efekcie mamy czosnek w kapsułkach, nic gorszy od naturalnego, a niezmieniający nam oddechu…

Jeszcze silniejsze właściwości przeciw infekcyjne posiadają olej z wątroby i wyciąg z chrząstki rekina. Są one oczywiście też dostępne w kapsułkach.

Co decyduje o wartości pożywienia? Dziś już sporo wiemy na ten temat. Ludzie żyją długo i zdrowo, ich tkanki zachowują młodość, a organy funkcjonalność – kiedy w codziennej diecie znajdują się witaminy, mikroelementy, „dobre” tłuszcze i białka, antyoksydanty, flawonoidy, procyjanidy, hydroaminokwasy, dobrze przyswajalne węglowodany, prowitaminy, koenzymy i wiele jeszcze elementów decydujących o kompletnym zaopatrzeniu organizmu.

Dość trudno jest zapewnić ustrojowi dietę idealne zbilansowaną przez cały rok. Wiele potraw, jakie zjadać powinniśmy jest bowiem drogich, sezonowo niedostępnych lub ich po prostu nie lubimy.

W suplementach odnajdziemy takie esencje pokarmowe jak: oleje rybie i nasienne, wyciągi z dyni, karczochów, brokuł, gryki, alg, noni, skrzypu, aloesu, skórki czerwonych winogron, kory cynamonowca, żeń-szenia, drożdży, miłorzębu, zielonej herbaty, czosnku, propolisu i wielu innych bylin, kwiatów, jagód i ziół, które zawierają substancje przeciwutleniające i hamujące rozwój wolnych rodników, wirusów, grzybów. Flawonoidy, procyjany, peptydy, wolne aminokwasy. Również likopen, koenzymy, beta karoten, glukozaminę, chondroicynę, niacynę, luteinę, hydrokwasy, witaminy i mikroelementy np. A, E, C, K1, B1, B2, B6, B12, D, F, PP, wapń, fosfor, magnez, potas, żelazo, jod, miedź, mangan, chrom, molibden, selen, cynk…

A także wiele innych, potrzebnych organizmowi składników, których zapotrzebowania dobowego na pewno nie zaspakaja najlepiej nawet zbilansowana dieta. Aby tak było, musiałaby ona składać się z kilku tysięcy kilokalorii…

Owszem zdarzają się jeszcze z rzadka publikacje kwestionujące skuteczność i przyswajalność suplementów diety. Ich autorzy tkwią ciągle w epoce mentalnej pewnego rozczarowania, jakie przeżył świat medycyny, pokładający swojego czasu zbyt wielkie nadzieje w syntetycznych witaminach i sztucznie wyodrębnionych pierwiastkach.

Jeszcze są kraje w Europie (np. Polska) gdzie suplementy diety, przeważnie występujące w formie kapsułek lub drażetek postrzega się, nie jako ZDROWĄ ŻYWNOŚĆ, którymi w istocie są, lecz jako lekarstwa. W rezultacie nabyć je można najłatwiej w aptekach, a na kogoś połykającego np. w barze przy śniadaniu garść suplementów, sąsiedzi spoglądają jak na osobę ciężko chorą lub uzależnioną…

Jest to nieporozumienie. Na szczęście już coraz bardziej zabawne. Każdy, kto był w dużym sklepie spożywczym zachodniej Europy, ten widział setki suplementów diety, stanowiących pokaźny regał, ale przecież sprzedawanych tam jako żywność, a nie lekarstwo.

Czy więc suplementy nie leczą? Owszem tak, ale na tej samej zasadzie, na jakiej leczy właściwe odżywianie się.

Dużo osób wie, że ekstraktem z pokrzywy i skrzypu (obojętnie czy naparzanym z ziół, czy tabletkowanym) po kilku miesiącach wyleczy łamliwość włosów i paznokci, że jedząc przez trzy miesiące czosnek (obojętnie czy surowy, czy kapsułkowany) wyleczy się z chronicznych przeziębień i uodporni.

Już jednak mniej panów posiada wiedzę, że systematycznie, codziennie jedząc olej z pestek dyni (obojętnie czy w pestkach, czy kapsułkach) zatrzymają całkowicie dalszy rozrost prostaty. Że spożywając codziennie 3-4 gramy oleju z łososia – Omega 3, czy wiesiołka – Omega 6 (obojętnie w jakiej postaci), spowodują co najmniej zahamowanie zabudowywania się ich tętnic płytkami cholesterolowymi, co utrudnia przepływ krwi, a tym samym obniża im potencję i zwiększa ryzyko zawału, czy udaru.

 

Czy pielęgnacja oznacza dla Ciebie również uzupełnianie diety w niezbędne dla zdrowia składniki?

Kolagen stanowiący 30% całkowitej masy białka ludzkiego, jest odpowiedzialny za ciągłą odnowę komórek ciała. Decyduje o sprężystości, jędrności i właściwym nawilżeniu skóry. Dla uzyskania jeszcze lepszego wyglądu Twojej skóry i maksymalnego poprawienia jej gęstości stworzyliśmy Colvitę – kapsułkę Twojej młodości.

Colvita to unikalny, natywny, niespotykanie biodostępny, kompletny zbiór aminokwasów kolagenowych. Uzyskany drogą liofilizacji (sublimacyjnego wymrażania wody) suchy, wysoko przyswajalny kolagen to podstawowy składnik tego suplementu.
Jest to wyjątkowy Kolagen pośród innych suplementów diety, opartych powszechnie o hydrolizaty białek zwierzęcych, znanych powszechnie jako żelatyna.
Dbając o Twoją młodość, skład Colvity wzbogaciliśmy Algami (Fucus vesiculosus) o wysokiej zawartości jodu organicznego, potrzebnego do utrzymania właściwej struktury skóry.
Dodaliśmy również Witaminę E pozyskiwaną z ziaren, chroniącą najważniejszy bastion młodości i witalności – kod genetyczny komórek skóry DNA.

Colvita dostarcza organizmowi – wszystkie elementarne składniki budulcowe kolagenu, a zatem i całej tkanki łącznej.

 

COLVITA® suplement diety w kapsułkach, to całkowicie nowe podejście do problemu dbałości o tkanki zbudowane z kolagenu. Unikalny na skalę światową kompleks liofilizatu czystego tropokolagenu, pozyskiwanego ze skór rybich, ekstraktu z alg morskich i naturalnej witaminy E (octan D-alfa-tokoferylu) otrzymywanej z oleju wytwarzanego na zimno z niemodyfikowanych ziaren zbóż.

Sensacyjny produkt Colvita

Naprawdę zaś niewiele już osób wie, że wyciąg z gryki zapobiega pogarszaniu się słuchu, codzienna dawka glukozaminy hamuje zużywanie się stawów, a skwalen, czy propolis uodparniają na większość infekcji. Że drożdże piwne, kora cynamonowa, wyciągi żeń-szenia, ginkgo biloby, alg – to kapsułkowana, skuteczna inwestycja w dobre samopoczucie oraz dłuższe i zdrowsze życie.

Przykładów takich jest w suplementacji diety dziesiątki. I nie są to oddziaływania z rodzaju „być może”. Przy zachowaniu konsekwencji, są to reakcje organizmu tak samo pewne, jak to, że powstrzymasz nieuchronny katar zjadając natychmiast po pierwszym kichnięciu uderzeniową dawkę witaminy C.

Oczywiście, że ideałem byłoby, abyśmy odżywiali się wyłącznie naturalnymi pokarmami, które zapewniają nam sto lat zdrowego życia. Ale czy możesz przez całe życie zjadać tyle łososia, co Norweg czy Kanadyjczyk? Tyle jogurtu, papryki i pomidorów, co Bułgar? Oliwy z oliwek i owoców morza, co Kalabryjczyk? Alg i skorupiaków, co Japończyk? Ziół tyle, ile Hunza? I jeść wszystko to naraz, plus górę warzyw, owoców, drobiu, gryki, ciemnego pieczywa, roślin strączkowych? Oczywiście popijając sokami przecierowymi, dobrą wodą mineralną, zieloną herbatą i czerwonym winem?

To niemożliwe. Dlatego należy spożywać suplementy diety.

Dyskusja na temat; czy suplementy diety są jedzeniem, czy lekarstwem jest wywołana sztucznie przez twórców dziwnych uregulowań prawnych, które dzielą kapsułki dostępne w handlu na takie lub takie.

Jedyny prawdziwy ich rozdział, to rozróżnienie medycyny zdrowia i medycyny choroby.

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie

Jako smakujesz – aż się zepsujesz

Jan Kochanowski wyraził tak cztery wieki temu oczywistą prawdę, że profilaktyka zawsze tańsza jest od leczenia. Kto uważa dziś, że preparaty medycyny zdrowia są dla niego „za drogie” – wyda i tak nieuchronnie o wiele więcej pieniędzy na preparaty medycyny choroby… Kto dziś żałuje na kapsułki Omega 3 – będzie kupował w kapsułkach statyny. Kto żałuje pieniędzy na glukozaminę, ten wyda je na operację stawów…

Istnieje wszak teoria, że cała światowa medycyna i farmakologia to rodzaj mafii – biznesu chorób, której zależy byśmy długo żyli, ale zawsze na coś chorzy i mafii tej się opłacali. Profilaktyka nie jest w smak potężnemu lobby biznesu chorób…

W społeczeństwach krajów wysoko rozwiniętych wiele osób zrozumiało to natychmiast, gdy nauka zrewidowała poglądy na temat związku odżywiania się z kondycją i żywotnością organizmu ludzkiego.

Suplementy diety mają jednak tą przewagę nad chemicznymi lekarstwami, że w zasadzie nikomu nie szkodzą. W najgorszym razie mogą być zbyteczne. Rzeczywiste przedawkowanie ich składników w praktyce niemal się nie zdarza.

COLVITA – jako suplement diety jest oczywiście absolutną nowością – i to na skalę światową – trudno jednak byłoby zarzucić naszemu preparatowi, że jakikolwiek jego składnik wyciągnięto cudownie z kapelusza.

W niniejszym materiale, przeznaczonym wyłącznie do użytku wewnętrznego Uczestników Sieci Colway należy jednak powiedzieć pewne rzeczy uczciwie. Istnieją suplementy diety będące wieloskładnikowymi kompleksami, w rodzaju np. świetnie znanego „Centrum” i takie, w których dominuje jedna, kluczowa substancja.

COLVITA należy do tej drugiej grupy i dlatego nieetyczne byłoby przedstawianie tego produktu jako uniwersalnego suplementu diety, a szczególnie panaceum na sto boleści. Prosimy, byście tego nie robili.

Oddziaływanie profilaktyczno – suplementacyjne COLVITY ogranicza się przede wszystkim do stymulacji procesów metabolicznych, których efektem jest powstawanie kolagenu wewnątrzustrojowego oraz do skutków opisanych w literaturze medycznej, a właściwych dla pozostałych składników preparatu, tzn. witaminy E i wyciągu z alg morskich.

Jest to i tak bardzo wiele.

Jako suplement diety COLVITA jest produktem sensacyjnym. Przez pół roku ściągaliśmy poprzez internet z całego świata absolutnie wszystkie specyfiki, w składzie których deklarowany był kolagen lub też te, które reklamowano jako stymulujące przyrost kolagenu ustrojowego. Posiadamy ich spory karton, z pomocą którego można by urządzić prawdziwą wystawę „pobożnych życzeń”. Bo… kolagenu znaleźliśmy w nich niewiele i dlatego m.in. stworzyliśmy COLVITĘ.

Potrzeba suplementacji ustroju w kolagen jest oczywista.

Nie będziemy tu powtarzać informacji zawartych w książkach S. A. Batieczki i opracowaniu dr Marka Rachwała „Białko młodości” (w skrypcie który czytasz). Tą samą bowiem wiedzę posiadają biotechnolodzy na całym świecie. Nie dysponują jednak zbyt wielkimi możliwościami…

Niemal wszystkie suplementy diety wytwarzane od Japonii po Kalifornię, a nazywające się „kolagen” i ściągnięte zakupem przez internet okazały się albo hydrolizatem rozdrobnionych włókien bydlęcych (a nawet wieprzowych) albo zwyczajną żelatyną. Te które nazwano „kolagenem rybim” – miały formę soluble – czyli pozyskano je z sproszkowanych skór bądź łusek rybich.

Nie twierdzimy, że są to produkty bezwartościowe. Jednakże niska kondensacja w nich peptydów i wolnych aminokwasów oraz słaba ich przyswajalność przez ustrój (wskaźnik anaboliczny) czyni te zakupy wysoce nieopłacalnymi. Równie dobrze można dostarczyć organizmowi tą ilość kolagenu w łatwo dostępnych artykułach spożywczych, jak galaretki, raki, golonki – a nawet poczciwa kura w rosole… „Kolagen” występujący w tych specyfikach jest nie tylko nieporównywalnie gorzej przyswajalny, ale zawiera śladową w porównaniu z COLVITĄ ilość aminokwasów budulcowych, czyli tych najcenniejszych dla powstawania nowych komórek.

Mówiąc w wielkim uproszczeniu – zawartość „kolagenu w kolagenie” w COLVICIE, porównując stężenie liofilizatu z hydrolizatami, budowę biochemiczną białka stanowiącego bazę wyjściową, usieciowanie podjednostek i  przyswajalność produktów rozpadu jest kilkadziesiąt razy większa.

Zaintrygowało nas kilka produktów reklamowanych jako „kolagen rybi”, a nawet „liofilizowany kolagen pochodzenia rybiego”. Wszystkie one istotnie zawierają białko. Nie jest to jednak kolagen we właściwej jego definicji „spirali łańcuchów peptydowych powstałych w procesie metabolicznym kręgowca”. Przeważnie była to „padlina peptydowa” wytworzona z dużych agregatów białkowych. Trudno też powiedzieć coś o metodzie „liofilizacji” tych białek, skoro nie można ich przywrócić do postaci rozpuszczalnej w wodzie. Kolagen rybi jest zazwyczaj trzeciorzędowy, a to oznacza – rozpuszczalny w wodzie. Jeśli tak nie jest, to znaczy że raz jeszcze nadużyto jakże nośnego terminu: kolagen – do celów marketingowych. Ceny tych specyfików (relatywnie niskie) wykluczają raczej również proces ekstrakcji i liofilizacji, a ich wartość odżywcza porównana może być do dobrej domowej zupy rybnej, popularnej „ucha”.

 

Podsumowując:

Kolagen w COLVICIE to „bomba” niezwykle łatwo przyswajalnych peptydów i wolnych aminokwasów powstała z liofilizacji kolagenu „żywego”, zaś inne preparaty to hydrolizaty peptydowej padliny, najczęściej pochodzącej z włóknin tkankowych.

Kolagenowy suplement diety prosił się ponadto, dla zapewnienia mu należnej wchłanialności o aktywne składniki stymulujące syntezę i nośnik. W COLVICIE rozwiązano to biotechnologicznie poprzez dodanie do składu nowoczesnej formuły aktywnej witaminy E pozyskiwanej z soi, ekstraktu alg morskich i liofilizatu cytrynowego.

 

O SKŁADNIKACH DODATKOWYCH COLVITY

Witaminę E odkryli w 1922r. K. Bishop i H. Evans powodując z jej pomocą wyleczenie z bezpłodności szczurów laboratoryjnych.

W odróżnieniu od wit. C jest rozpuszczalna w tłuszczach, a nierozpuszczalna w wodzie. Istnieje kilka postaci witaminy E pozyskiwanej z roślin, bądź też syntetycznie. Dopiero jednak od stosunkowo niedawna, wytłaczane na zimno z pędów wzrostu roślin oleje zawierające estry octanu alfa- tokoferolu (5, 7, 8-trimetylotokolu) w formie prawoskrętnej, wykazują 100% aktywności biologicznej i są najlepiej przyswajalne przez ludzki organizm. Jest to bardzo ważne, gdyż spotkać się można z zarzutami nieprzyswajalności witaminy E, które są o tyle bezzasadne, że dotyczą „starych” lub syntetycznych form tej witaminy. D α -tokoferol to zupełnie nowa biotechnologia. Substancja importowana z USA, znacznie droższa i pochodząca z pędów wzrostu roślin z selekcjonowanych upraw. Istota różnicy polega m.in. na tym, że czyste preparaty tokoferoli są wrażliwe na działanie tlenu, promieni UV i wielu środków chemicznych. Estry tokoferoli pozyskiwane w najnowszych high biotechnologies są zaś na te czynniki odporne.

W 2008 roku uczeni duńscy postawili hipotezę o szkodliwości wręcz suplementacji witaminą E i A, wobec ryzyka osłabiania immunologii organizmu. Jednakże wyniki badań oparto o spożycie witamin przestarzałych formuł z lat 1982-2003. W 2011 roku tezę tę ogłoszono oficjalnie za fałszywą.

Teoria spisku „biznesu chorób” mówi, że potężne lobby medyczno-farmaceutyczne będzie zawsze starać się obrzydzać profilaktykę witaminową, bo jest ona skuteczna i nie nagania „biznesowi chorób” kolejnych ofiar. Patenty na witaminy albo wygasły, albo chronią technologie znacznie tańsze od lekarstw chemicznych. Pewne jest jedno. Witaminę E należy zażywać, bo jest najważniejszym po witaminie C suplementem, którego potrzebuje organizm człowieka chcącego długo i zdrowo żyć.

Zastosowany w COLVICIE 1 mg D α – tokoferolu odpowiada aktywnością biologiczną mniej więcej 1 j.m. witaminy E zawartej w naturalnych pokarmach.

Witamina E była pierwszym specyfikiem, jakiemu w XX w. przydano określenie „eliksiru młodości”. Dodaje żywotności, witalności, energii, chęci do życia. Stymuluje syntezę kolagenu, poprawia wygląd skóry i chroni przed bezpłodnością.

Działanie farmakologiczne:

Najważniejszą funkcją biologiczną witaminy E jest, ochrona organizmu przed niszczącym wpływem wolnych rodników. Wolne rodniki to niezwykle aktywne cząsteczki tlenu, które atakują prawie wszystkie składniki żywych tkanek. Cząsteczka witaminy E reaguje z wolnymi rodnikami i przekształca je w obojętne, niegroźne substancje, które następnie zostają wydalone z organizmu wraz z moczem. Podczas tego procesu sama witamina E traci swą aktywność i dopiero dzięki reakcji z kwasem askorbinowym czyli witaminą C, którą również zawiera nasz suplement COLVITA (w algach – postać lewoskrętna) zostaje odtworzona aktywna postać tokoferolu. Ze względu na swoje właściwości przeciwutleniające witamina ta nazywana jest głównym „ochroniarzem” organizmu. Właściwości antyutleniające tokoferolu są szczególnie istotne w przypadku wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które wchodzą w skład błon komórkowych. Kwasy te pod wpływem tlenu i światła ulegają utlenieniu, w wyniku czego powstaje duża ilość wolnych rodników, co z kolei sprzyja uszkodzeniu błon komórkowych i zwiększa ich przepuszczalność. Zjawisku temu przeciwdziała właśnie witamina E. Błona komórkowa jest niezwykle ważna dla zdrowia i prawidłowego życia każdej komórki. Przede wszystkim poprzez błony komórkowe odbywa się transport i zaopatrzenie komórek we wszystkie witaminy i składniki mineralne oraz hormony i inne związki chemiczne, od których zależy działalność i sprawność każdej komórki ciała. Płyny z odżywczymi substancjami cyrkulujące przez błony, poddawane są skrupulatnej selekcji. Innymi słowy, bez aktywnej działalności błon komórkowych poszczególne tkanki nie otrzymałyby tego, co jest im potrzebne do prawidłowego funkcjonowania.

Można więc teraz zrozumieć, dlaczego tak wiele chorób zależy od stanu błon komórkowych np. choćby w przypadku cukrzycy, problem tkwi w nieprawidłowym funkcjonowaniu błon komórkowych, które nie mogą „transportować” glukozy z krwi.

Witamina E dzięki swym właściwościom antyutleniającym jest również pomocna w ochronie krwinek czerwonych (erytrocytów) transportujących tlen do każdej komórki ciała. Czerwone krwinki również ulegają „starzeniu”, a proces ten przyspieszony bywa pod wpływem światła i tlenu, powodując ich zniekształcenie. Jest to skutek utleniania tłuszczów budujących błony komórkowe erytrocytów. Procesowi temu zapobiegają dodatkowe dawki witaminy E. Badania wykazały, że taką optymalną dawkę chroniącą krwinki czerwone przed zniszczeniem i deformacją jest 40 do 60 mg witaminy E dziennie. Tokoferol chroniąc krwinki czerwone, jednocześnie wspomaga proces oddychania komórek i wpływa na prawidłowe funkcjonowanie i utrzymanie wysokiej wydolności mięśni. Dlatego m.in. zalecane jest, aby sportowcy spożywali pożywienie zawierające dużo witaminy E.

Witamina E pobudza także produkcję substancji przeciwzakrzepowych, zmniejszając ryzyko rozwoju schorzeń naczyń krwionośnych.

Współdziała ona również z witaminami A, C i karotenoidami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób nowotworowych, dzięki temu, że witaminy te chronią organizm przed wolnymi rodnikami. Niedobór witaminy E niekorzystnie wpływa na funkcjonowanie układu odpornościowego, gdyż zmniejsza się stabilność błon komórek tego układu i nasila synteza związków obniżających sprawność immunologiczną organizmu. Jest on wtedy bardziej skłonny do zakażeń i przewlekłych schorzeń.

Naukowcy są obecnie zdania, że zaćma, czyli schorzenie prowadzące do upośledzenia narządu wzroku jest również wynikiem nadmiernego wytwarzania się w organizmie wolnych rodników. Ponieważ witaminy E, C i A pełnią funkcję antyutleniaczy, chroniąc przed rodnikami, dlatego pośrednio chronią nasze oczy przed tą chorobą. Na Uniwersytecie w Tampere w Finlandii przez wiele lat badano zależności między poziomem niektórych witamin we krwi a rozwojem zaćmy. Osoby z wysokim poziomem cholesterolu, lecz niskim poziomem witaminy E i prowitaminy A były ok. 4 razy bardziej narażone na powstanie zaćmy niż ci, którzy mieli we krwi dużo cholesterolu i wspomnianych witamin. U palaczy postęp mętnienia soczewki prowadzący do zaćmy był wyraźnie szybszy niż u osób niepalących.

Zdaniem naukowców, jeśli organizm otrzymuje regularnie zwiększone dawki witamin o działaniu przeciwutleniającym, do których należy witamina E, wówczas o 40% obniża się ryzyko chorób układu krążenia, takich jak miażdżyca, choroba niedokrwienna serca i zawał. Dzięki temu, że witamina E hamuje utlenianie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, zapobiega ona rozwojowi miażdżycy naczyń krwionośnych. Nieprawidłowa dieta, tzn. przejadanie się tłustymi wędlinami, białym pieczywem, makaronem, cukrem, słodyczami, powoduje że w organizmie pojawia się więcej różnych związków cholesterolu (tzw. lipidy). Lipidy krążą w dużej ilości we krwi a następnie osadzają się w ścianach tętnic, doprowadzając do ich zwężania.

W ten sposób zaczyna się rozwijać miażdżyca, zagrażając różnymi chorobami serca i naczyń krwionośnych. Niebezpieczeństwo rozwoju miażdżycy wzrasta przy niedobrze witaminy E w diecie. Poza tym witamina ta wpływa również na obniżenie poziomu cholesterolu, co jest także istotne w profilaktyce chorób serca i układu krążenia.

Likwiduje ona dokuczliwe, nocne skurcze w łydkach, spowodowane słabym krążeniem poniżej kolan. Na przypadłość tą narażone są głównie kobiety po przekroczeniu 50 roku życia. Po tygodniowym regularnym zażywaniu od 30 do 40 mg witaminy E następuje zwykle duża poprawa i skurcze ustępują.

E okazała się również pomocna przy leczeniu przykrych dolegliwości związanych z menopauzą. Zwykle dawki 30-60 mg witaminy E dziennie ratowały kobiety przed bólami, uderzeniami gorąca oraz stanami niepokoju.

Witamina E jest także niezbędna u mężczyzn do prawidłowej produkcji spermy. Dlatego niedobór witaminy E może prowadzić do bezpłodności.

Wreszcie witamina E pomaga również w leczeniu dolegliwości skórnych. M.in. jest pomocna w przypadku tzw. „plam starczych”, czyli przebarwień skóry pojawiających się u starszych osób głównie na dłoniach. Plamy te, są to grudki tłuszczu utlenione przez wolne rodniki nie poddające się redukcji. Te przebarwienia występują również w innych tkankach. Przebarwień tych można uniknąć jeśli organizm regularnie otrzymuje wystarczające ilości witaminy E w postaci aktywnej. Tokoferol nie tylko zapobiega powstawaniu tych plam, lecz również w pewnym stopniu pomaga je usunąć. Poza tym witamina E przyspiesza powstawanie nowej tkanki po oparzeniach czy innych zranieniach, a także chroni przed działaniem promieniowania UVB. Pomaga też zwalczać grzybicę.

Warto wiedzieć jeszcze o witaminie E, że występuje w: kiełkach pszennych – 30,5 mg/100g, oleju z kiełków – 250 do 520 mg/100g, w oleju sojowym – 115 mg/100g, w sałacie – 13 mg/100g, kapuście – 6mg/100g, oliwie 8 mg/100g, w rybach – 4 do 15 mg/100g, w żółtku jaj – 3mg/100g, w oleju lnianym – 23 mg/100g, w kiełkach kukurydzy 16,4 mg/100g, w oleju sezamowym – 5 mg/100g, a także w m.in. wiesiołku, ogóreczniku, czarnuszce, rzeżusze, lipie, lubczyku, orzechach, pokrzywie, dzikiej róży, grochu, lucernie, koniczynie.

Jest obojętna na wysokie nawet temperatury, natomiast rozkłada ją światło słoneczne.

Zapotrzebowanie organizmu na witaminę E – to wg różnych (akurat co do niej wyjątkowo rozbieżnych w światowym piśmiennictwie) źródeł, od 30 mg do nawet 200 mg dziennie.

W dawkach leczniczych przepisywana jest nawet w ilości 400-600 mg.

Wskazania lecznicze to: kolagenozy, trądzik, dermatozy, wypadanie włosów, cukrzyca, zakrzepowe zapalenie żył i tętnic, liszaje, sklerodermia, alergie, stłuszczenie, marskość i zapalenie wątroby, kamica żółciowa, stłuszczenie serca, zaniki mięśni, nowotwory, retinopatie, zaburzenia potencji, nadciśnienie, mukowiscydoza, choroba Parkinsona.

Jedna molekuła witaminy E zabezpiecza przed wolnymi rodnikami ponad 200 nienasyconych molekuł kwasu tłuszczowego!

Neutralizować, a nawet hamować działanie tokoferolu – potrafią natomiast szczawiany i sole żelaza.

Dawka witaminy E w COLVICIE (6 mg/kapsułka) wydaje się bardzo niewielka, ale jest to DL α – tokoferol, postać najaktywniejsza z możliwych do otrzymania we współczesnej biochemii.

Istotne jest dla nas to, że zwiększa ona, w synergii z wit. C, selenem, chromem i cynkiem (składniki alg) syntezę kolagenu. Wchłania się do krwi i limfy wraz z hydroksyproliną i hydroksylizyną – produktami rozpadu kolagenu trzeciorzędowego, a następnie metabolizowana jest w wątrobie i w skórze, a wydalana z żółcią, moczem i potem…

ALGI MORSKIE poczyniły w kosmetologii, dietetyce i medycynie zawrotną karierę. Dobroczynne właściwości alg pierwsi odkryli Japończycy. Dziś stanowią one nawet 10% diety przeciętnego mieszkańca Japonii. Sa składnikiem sushi, odżywczej zupy miso, sera tofu i pieczywa ryżowego. W klinikach Osaki i Kioto dowiedziono bezspornego działania przeciwnowotworowego alg. Zresztą odsetek zgonów na raka jest w Japonii najniższy na świecie. Zachorowalność na raka piersi u kobiet jest nawet dwukrotnie (!) niższa od średniej światowej. Wieloletnie badania przypisują to przede wszystkim diecie bogatej w algi. O ile jednak ostatnio zrobiło się jakby ciszej o algach pacyficznych, japońskich (tych od spiruliny) i namibijskich (Eclonia maxima) – to algi atlantyckie „dorobiły się” szerokiej i rzetelnej literatury opartej o wiele badań klinicznych.

Fucus vesiculosus – bo nimi tylko się zajmiemy, jeszcze pół wieku temu tworzyły wspaniałe łąki podwodne w Zatoce Puckiej. Zrzuty ścieków do Bałtyku, trałowanie dna, turystyka i inna działalność ludzka doprowadziły jednak do degeneracji rodzimych morszczynów. Chcielibyśmy napisać, że składnikiem COLVITY jest wyciąg z rodzimych alg, lecz nie byłoby to prawdą. Proszek algowy do COLVITY pozyskiwany jest obecnie z odsolonych plech morszczynów pęcherzykowatych, z naturalnych stanowisk u wybrzeży Irlandii i Bretanii.

Wysokość plechy sięga 1m. Jest to glon morski o barwie najczęściej brunatnej, budowie taśmowej, opatrzony pęcherzami pławnymi. Na końcach rozgałęzień znajdują się organy rozrodcze (lęgnie i plemnie), tworzące tzw. konceptakle.

Za najbardziej bogate w bioprzyswajalne minerały uważa się obecnie algi właśnie z północnego Atlantyku, gdzie nie są poddane w procesie wegetacji temperaturom wysokim, ani też zbyt niskim i stanowią rzadko spotykany w przyrodzie skarbiec cennych składników odżywczych.

Krasnorosty atlantyckie zawierają więcej witaminy C niż owoce cytrusowe, dziesięciokrotnie więcej wapnia niż mleko. Cztery razy więcej żelaza niż wołowina.

Szczególną furorę zaczęły robić od 2002 roku, gdy wynaleziona została metoda ich przeróbki nazwana „cell burst process”, która zastępując tradycyjne suszenie, pozwala zachować w stanie nienaruszonym większość czynnych substancji.

Algi użyte w COLVICIE poddano właśnie takiej obróbce, a następnie procesowi mikronizacji, który jeszcze podnosi poziom ich biologicznej energii. Do roku 2002 algi preparowano jak zioła, czyli suszono i rozgniatano, ale ten sposób pozwalał na wykorzystanie zaledwie części składników – najcenniejsze pozostawały wewnątrz komórek algowych.

Komponent COLVITY nabywany jest od francuskiej firmy SETALG FUCOPHARM, absolutnego światowego leadera w tym sektorze. Algi zbierane są z wybieranych obszarów morza (najczęściej z archipelagu Brehat i rejonu Sillon de Talbert), o określonej porze roku, przy właściwej pogodzie, a nawet fazie księżyca. SETALG specjalizuje się od lat w ekstrakcji minerałów i pierwiastków śladowych właśnie z alg. Botanicy francuscy doszli nawet do konkluzji, że największe stężenie dobroczynnych składników morszczyny osiągają w czasie zrównania dnia z nocą. SELTAG Fucopharm suszy algi wyłącznie na słońcu. Następnie się je drobno mieli i umieszcza w bębnach ciśnieniowych. W zmiennym ciśnieniu i niskiej temperaturze cała zawartość jonowa wydostaje się na zewnątrz. Do uzyskania 1 kg proszku (jeszcze przed mikronizacją) zużywa się 25-35 kg świeżych plech morszczynów. Całość skomplikowanego procesu przeprowadzana jest w normatywie unijnej wyznaczonej dla rejestrowanych leków – European Farmakopoeia.

Fucus vesiculosus stanowi w naturze fenomen – rodzaj pomostu pomiędzy biotopem a biocenozą. Posiadają bowiem niezwykłą zdolność gromadzenia w sobie wszystkich praktycznie mikroelementów i minerałów, jakie zawiera woda morska, a co najważniejsze – także najcenniejszych pierwiastków śladowych, w postaci zasymilowanej przez organizm roślinny, a zatem najpełniej przyswajalnej. Wykorzystuje się wszystkie składniki alg, usuwając jedynie chlorek sodu (sól).

Oceanografowie dawno podnosili ogromny potencjał alg. Dopiero jednak postęp biochemii zdaje się przywracać należne miejsce temu prawdziwemu darowi morza. Profesor H. D. Spencer z Yale proszony o wytypowanie jednej, najwartościowszej odżywczo rośliny na świecie – odpowiedział dziennikarce Forbes: „oczywiście algi morskie – gdyby tylko były choć odrobinę smaczne…

Spencer na pewno jednak wie, że algi pacyficzne używane są w kuchniach (np. japońskiej) bardzo często, zaś w postaci sproszkowanej spiruliny są zagęstnikami zup, sosów i cenioną przyprawą.

Zdumienie ogarnęło biochemików po zapoznaniu się ze składem alg. Organizmów tak bogatych w składniki odżywcze nie znajdziemy bowiem wiele nawet na lądach.

W morszczynie pęcherzykowatym występuje białko i to w ilościach, jakich nie powstydziłyby się rośliny strączkowe. Są bogate w wapń, miedź, żelazo, mangan, magnez, potas, selen, fosfor, chrom, cynk i jod zarówno organiczny (dijodotyrozyna) jak i nieorganiczny. Odnajdziemy tu witaminy z grupy A, B, C, E i K. Węglowodany, błonnik, polisacharydy i aminokwasy egzogenne. Polifenole, karoten oraz związki śluzowe: kwas alginowy, fukoidynę, laminarynę, mannitol, a także bioflawonoidy, z których najważniejszym jest flawon-3-d (OPC). Witamina C pozyskiwana z alg ma rzadką w przyrodzie, acz pożądaną formę lewoskrętną.

Po usunięciu chlorku sodu (soli kuchennej) sproszkowane i mikronizowane algi stanowią niemal idealnie zbilansowany kompleks witamin, makro- i mikroelementów oraz innych cennych substancji. Są lekkostrawne i łatwo przyswajalne ponieważ ich skład mineralny przypomina nasze płyny ustrojowe.

 

Działanie ogólnoustrojowe

przyspieszają przemianę materii

przyspieszają rozpad tłuszczu

przeciwdziałają zaparciom

obniżają poziom cholesterolu

zwiększają odporność organizmu

pomagają przy niedoczynności tarczycy

redukują działanie wolnych rodników i T-lympfozytu

poprawiają krążenie

alkalizują krew

pomagają w ustępowaniu obrzęków i opuchlizn

detoksykują (również z pozostałości radioaktywnych)

transformują flegmę

wspomagają leczenie marskości wątroby

zmniejszają nadkwasotę

zapobiegają procesom gnilnym w jelitach

 

Działanie dermokosmetyczne

podnoszą kondycję włosów

koją łojotok i inne problemy skóry tłustej

dzięki cynkowi działają przeciwzapalnie i bakteriobójczo

zawartość peptydów i witamin aktywnych sprzyja uelastycznieniu skóry

poprawiają ukrwienie skóry

dzięki kwasowi alginowemu zwężają naczynka i leczą rumień

stymulują syntezę kolagenu, szczególnie typu I i III

 

Działania zgłoszone dodatkowo przez ukraiński zespół S. A. Batieczki w 2008r.

odbudowują zwiotczałą skórę podczas odchudzania

oczyszczają skórę z przebarwień

likwidują grzybicę palców nóg i paznokci

hamują siwienie i wypadanie włosów

leczą alergie skórne

koją bóle reumatyczne i artretyczne

wydatnie przyspieszają leczenie złamań, zwichnięć i stłuczeń

hamują postęp osteoporozy

poprawiają wzrok

(szersze i udokumentowane wnioski w książce S. A. Batieczki)

Na bazie alg produkuje się wiele kosmetyków, które cieszą się dobrą opinią, ujędrniają skórę, rozjaśniają rozstępy. Okłady z alg wyszczuplają i niwelują cellulit. Powstała cała dziedzina kosmetyki skóry zwana talassoterapią. Opiera się na używaniu alg i wody morskiej.

Algi atlantyckie mają w sobie dużo fikoerytryny – barwnika zapobiegającego fotostarzeniu.

I na koniec ciekawostka. Pewną popularność zyskała ostatnio metoda dobierania diety do grupy krwi. Otóż wg niej posiadacze grupy krwi „0” po pierwsze, po drugie i po trzecie suplementować powinni się właśnie algami.

 

Uwarunkowania prawne

COLVITY jeszcze nie było w ofercie handlowej, gdy COLWAY już był zasypywany pytaniami o atesty, certyfikaty…

Wyjaśnijmy to od razu. Suplementy diety niewymagają w Polsce atestów. Ich sytuacja prawna ulega ciągłym zmianom, powodowanym rozmaitymi dyrektywami unijnymi. Nie ma jednakże w stanie prawnym na rok 2013 atestów, ani certyfikatów w ścisłym tego słowa rozumieniu i prosimy o nie więcej niepytać. Suplementy diety wprowadzane są do obrotu handlowego na podstawie zgłoszenia każdego z nich do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Znak towarowy COLVITA i receptura tego suplementu zostały zastrzeżone przez nas w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej pod nr. Prawa Ochronnego 213182. Jest to więc marka handlowa będąca własnością COLWAY. Jednakże jej wytwórstwo konsekwentnie powierzamy firmie Inventia PT, która jest tym samym podmiotem odpowiedzialnym obecnie za ten produkt przed GIS-em.

https://www.gis.gov.pl/ckfinder/userfiles/files/%C5%BBP/2007_web.pdf

pozycja nr 337 w rejestrze suplementów diety GIS.

COLVITA sklasyfikowana jest w PKWiU jako suplement diety, czyli żywność. Stawka podatku VAT – 8%.

 

O używaniu COLVITY i o przeciwwskazaniach

Dawka 2 kapsułek dziennie (najlepiej przy pierwszym i ostatnim posiłku) jest zaleceniem bardzo ostrożnym. Przy spożywaniu 2 kapsułek dziennie nie istnieją żadne przeciwwskazania.

Dawka mniejsza np. 1 kapsułka dziennie lub przerwy w dawkowaniu, to za mało – jeśli ktoś „oszczędza”, obniżając dawkę dzienną, to prawdopodobnie długo czekał będzie na efekty działania i raczej się zniechęci do produktu. Przypomnijmy, że choć wysoko biodostępna – dawka witaminy E w jednej kapsułce COLVITY, to zaledwie 5 mg, zaś kolagen liofilizowany w jednej kapsułce, jakkolwiek anabolizujący niemal w 100 % – to zaledwie 0,11 mg.

A co z ewentualną dawką zwiększoną? Wielu konsumentów pyta o to, czy może spożywać większe porcje. Tymczasem w świetle obowiązujących również w Polsce dyrektyw unijnych, bez względu to, o jakich wspaniałych efektach spożywania większych, niż zalecane porcji Colvity ktokolwiek słyszał – zalecenie 2 kapsułek spożycia dziennego wynika z norm unijnych i nie podlega dyskusji. Inne podejście jest złamaniem dyrektyw.

Przepis ten zresztą ma swoje uzasadnienie, które warto znać. Składnikiem, który rzeczywiście i niezależnie od tego, co myślimy o biurokracji unijnej, zastanowić się każe nad jedzeniem COLVITY garściami, jest występujący w algach jod, w dwóch postaciach – dijodotyrozyny i w postaci nieorganicznej.

Dla osób z nadczynnością tarczycy bowiem, absolutnie bezpieczna dawka jodu suplementowanego, to właśnie 2 kapsułki COLVITY dziennie. I to mając na względzie, tę konkretnie grupę konsumentów (około 6% kobiet w Polsce posiada nadczynną tarczycę) – należy spojrzeć na zalecenie spożywania 2 zaledwie kapsułek Colvity dziennie – ze zrozumieniem.

 

COLVITA jako nutrikosmetyk

Ten kompleks białkowo-witaminowo-roślinny jest nie tylko unikalnym na skalę światową suplementem diety. Jest także nutrikosmetykiem. Słowo to również nie mieści się powoli w zakresie tolerancji biurokracji unijnej. I jest całkiem prawdopodobne, że niebawem zostanie zakazane tak samo, jak zakazano używania nazwanych obecnie „oświadczeniami zdrowotnymi”, znanych nierzadko od tysiąca lat określeń na właściwości ziół, czy ekstraktów roślinnych. Chociaż od lat istnieją zarówno substancje kosmetyczne naskórne, które przecież także skutecznie leczą wiele schorzeń, jak i substancje spożywane, a poprawiające „od wewnątrz” wygląd skóry, chociaż nauka już wie, że dla wyglądu i kondycji skóry uczynić można w każdym okresie życia więcej poprzez właściwe odżywianie jej „od wewnątrz” niż kosmetyką zewnętrzną – to prawdopodobnie używamy słowa nutrikosmetyk w druku po raz ostatni w tym wydaniu tego skryptu. Spośród kilku przyczyn starzenia się skóry, najistotniejsza jest jedna: postępująca degeneracja włókien kolagenu i elastyny.

Ta prawda wraca do medycyny zdrowia i kosmetologii, jak bumerang. Prawda nieco niewygodna, gdyż wg stanu dzisiejszej wiedzy, włókien kolagenu i elastyny nie da się tak skutecznie – jak chciałyby osoby starzejące się – regenerować „od żadnej strony”. Prawdę tę odnajdujemy w trendach reklamy kosmetycznej, gdzie znowu od kilku lat magiczne słowo: kolagen, jest przywoływane pod różnymi pretekstami, choć patrząc na skład tego, co jest reklamowane – absolutnie bezzasadnie…

My, dystrybutorzy Sieci COLWAY jesteśmy tu na pozycji uprzywilejowanej w stosunku do całej kosmetologii światowej. Posiadamy produkt absolutnie unikalny – uwodniony, żywy, trzeciorzędowy kolagen ze skór rybich. Nie żaden „niby kolagen”, ani „prokolagen”, ani „kolagen roślinny”, ani też sieczkę martwych peptydów z karku woła, które były kolagenem, ale przed hydrolizacją.

My mamy rzeczywiście kolagen! Coś, czego nie ma nikt inny!

A teraz mamy także jego liofilizat zamknięty w kapsułce młodości. Mieliśmy dotąd możność stymulacji komórek produkujących ludzki kolagen ustrojowy – keratynocytów i zewnętrznych fibroblastów poprzez aplikację naskórną Kolagenu Naturalnego w żelu. Od 2007 roku mamy zaś również możność stymulacji pozostałych komórek – fibroblastów wewnętrznych i chondrocytów OD WEWNĄTRZ – tak, jak należy to robić.

COLVITA to kompleks białkowo-roślinno-witaminowy. Redukuje zarówno widoczne, jak przebiegające bezobjawowo oznaki starzenia się skóry. Nie zawiera żadnych substancji konserwujących, nie jest czuła na wysokie temperatury.

Skomponowana w tzw. HIGH BIOTECHNOLOGIES jest nutrikosmetykiem w najwłaściwszej definicji tego słowa. Odpowiada bowiem w pełni wyzwaniom odkryć naukowych poczynionych już w XXI wieku. Mówią one, że jednym z najistotniejszych elementów profilaktyki starzenia się skóry, jest obok jej nawilżania (także od wewnątrz), pobudzanie komórek wytwarzających kolagen, a znajdujących się poza strefą efektywnej transdermalności, poza zasięgiem kosmetyków naskórnych.

To zaś zadanie COLVITA spełnia doskonale.

Od roku 2003 koncerny kosmetyczne i farmaceutyczne wypuszczają na rynek coraz więcej nutrikosmetyków. Szacuje się, że do 2020 roku obrót nimi osiągnie 10% sektora WELLNESS, czyli globalnego biznesu młodości i zdrowia.

 

COLVITA jako lekarstwo

(…) Czy w związku z uznanymi w innych krajach właściwościami leczącymi preparatu COLVITA, wdrożona zostanie procedura zmierzająca do wpisania go na listę leków? Odpowiedź na to pytanie brzmi: NIE. Ponieważ nie leżałoby to w interesie uczestników Sieci Dystrybucyjnej COLWAY. Postawiłoby w sytuacji uprzywilejowanej jedną tylko, nieliczną grupę Menedżerów Sieci, jaką stanowią farmaceuci.

Niech COLVITA pozostanie suplementem diety. Jako produkt dystrybuowany masowo w systemie network marketing, uczyni więcej dobra, niż jako lek, który znajdować mógłby się tylko w aptekach.

 

Nieco historii.

Bezpośrednim impulsem do podjęcia prac biotechnologicznych nad kompleksem COLVITA były sensacyjne rezultaty konsumowania hydratu kolagenu rybiego na Ukrainie.

Dr Siergij Anatoliewicz Batieczko, akademik czernowicki, laureat światowych nagród, członek zarządu Stowarzyszenia Lekarzy Ukrainy, współpracownik Patrick Holford Institut – odważył się rzucić na szalę cały swój autorytet i karierę zawodową. Po zbadaniu właściwości Kolagenu Naturalnego opublikował pracę zalecającą szerokim kręgom pacjentów… konsumowanie żelu kolagenowego, który w Polsce zarejestrowany jest jako… kosmetyk do użytku zewnętrznego.

Na coś podobnego nie odważył się nikt nawet w Polsce, gdzie Kolagen Naturalny rozprowadzono w ogromnej ilości opakowań i gdzie był produktem powszechnie znanym.

Książka S. A. Batieczki „Kolagen – nowa strategia zachowania zdrowia i przedłużenia młodości” Uchodzi za pozycję sensacyjną. Dla osób chcących poszerzyć wiedzę nabytą z tego skryptu – jest to lektura obowiązkowa.

Stwierdzono, że kolagen trzeciorzędowy, rybi wchłaniany z przewodu pokarmowego omija oś: IGF – kalcytonina. Czyli od insulinopodobnych czynników wzrostowych, odpowiedzialnych za syntezę matrycy kostnej – do kalcytoniny, odpowiedzialnej za jej mineralizację.

Matrycą kostną jest, jak wiadomo kolagen. Ma to ogromne znaczenie, zawsze wówczas gdy istnieją przeciwwskazania dla kuracji hormonalnej. Prawidłowe wysycenie kolagenem przestrzeni zewnątrzkomórkowej chondrocytów wzmacnia też bardzo istotnie szkielet układu kostnego.

Kolagen rybi wytrzymuje w naturze nacisk ciśnień rzędu 500 kg/cm2. Ponadto ryby wykształciły bardzo prymitywny system immunologiczny w przeciwieństwie do ssaków. Alergizacja kolagenu rybiego, to zaledwie 0,2‑0,8% konsumentów. U pozostałej części populacji dostarczenie kolagenu rybiego poprzez układ pokarmowy wraz ze stopniowo zwiększaną ilością białka zwierzęcego w pożywieniu – „uczy” organizm alergika tolerancji na to ostatnie.

Trzeciorzędowy kolagen rybi hamuje aktywność kolagenozy 3, czyli metyloproteaz wytwarzanych m.in 
w komórkach czerniaka złośliwego (melanoma malignom).

Analiza działania kolagenu rybiego poprzez pryzmat badań dowodzi wtórnego wbudowywania się soli wapnia i fosforu, co może mieć wielkie znaczenie (fragment wykreślony, jako niezgodny z prawem, zakazującym obecnie „oświadczeń zdrowotnych” przy opisie produktów zgłoszonych do obrotu, jako suplementy diety).

Nikt dotąd nie podjął się w światowej farmakologii fuzji substancyjnej bioflawonoidów (flawon-3-d występujący w algach) z kolagenem. OPC i tak wyśmienicie syntetyzują kolagen, elastynę i proteoglikany. W COLVICE ułatwiono ten mariaż, co daje nadzieję na efekt (fragment wykreślony, jako niezgodny z prawem, zakazującym obecnie „oświadczeń zdrowotnych” przy opisie produktów zgłoszonych do obrotu, jako suplementy diety).

Glikokoniungaty, czyli biopolimery złożone powstają w ścisłej relacji z produkcją (a najlepiej czasową „nadprodukcją”) kolagenu ustrojowego. Choćby organizm nie zdołał go „zagospodarować” w pełni, to okresowy przyrost glikoniugatów, które uwalniają monomery (fragment wykreślony, jako niezgodny z prawem, zakazującym obecnie „oświadczeń zdrowotnych” przy opisie produktów zgłoszonych do obrotu, jako suplementy diety).

W naturalnych posiłkach takie ilości glikokoniugatów spotkamy co najwyżej w homarach, langustach, rakach, esencjonalnym wywarze z kości, duszonych grzybach.

 

Interakcje z lekami

Poza możliwością nadwrażliwości na jod osób z nadczynnością tarczycy (i tylko w przypadku równoległego spożywania innych preparatów z jodem) żadnych niekorzystnych interakcji nie stwierdzono. Odsetek osób uczulonych na białko rybie jest znikomy.

Uwagi praktyczne i marketingowe

Cena detaliczna, sugerowana COLVITY może wydawać się subiektywnie wysoka. Jest to jednak cena porównywalna z wchodzącymi na rynek europejski nutrikosmetykami, od których COLVITA jest produktem zdecydowanie lepszym. Prosimy także pamiętać, że 70% ceny detalicznej produktów, COLWAY oddaje z powrotem uczestnikom Sieci w postaci rabatów i wypłacanych prowizji. Kwota pozostała jest funkcją kosztów pozyskania surowców (także bardzo kosztownej liofilizacji kolagenu), marży hurtowej wytwórcy i COLWAY oraz podatku VAT.

Treści zawarte na opakowaniu i w ulotce wewnętrznej ograniczone są i podyktowane nowymi przepisami obligującymi dystrybutorów suplementów diety.

COLWAY nie ma nic przeciwko temu, by Uczestnicy Sieci dystrybucyjnej wstawiali COLVITĘ do placówek handlowych. W odróżnieniu od Kolagenu Naturalnego, którego sprzedaż „z półki” utrudnia formuła temperaturowa i związane z nią prawne uwarunkowania rękojmi – COLVITA może wpisać się w system dystrybucji „sklepowej”. Oczywiście z poszanowaniem reguł MLM.

Uwaga! Od 2013 roku Sieć nasza dysponuje własną, całkowicie bioorganiczną, lewoskrętną witaminą C. Produktowi temu poświęcona jest jednak osobna, bardzo obszerna publikacja: „Witamina C-olway”, którą serdecznie polecamy, jako uzupełnienie wiedzy podanej w tym skrypcie. Także wiedzy daleko wykraczającej poza aspekty samego kwasu askorbinowego.

Kolagen

Kolagen jest najważniejszym białkiem ludzkiego organizmu. Stanowi główny budulec m. in. tkanki łącznej, wiązadeł, powięzi i ścięgien. Decyduje o zdrowiu kości, zębów, stawów, chrząstek.

Jego jakość w ustroju uwidacznia najszybciej wygląd skóry i postępy procesów jej starzenia. Część tworzących kolagen aminokwasów (egzogennych) wymaga dostarczenia organizmowi w pożywieniu. Niedobór tylko jednego z nich oraz witaminy C powoduje deregulację organizmu i np. szkorbut.

Marek Bormański* i dr Siergiej Batieczko** zgodnie twierdzą:

„Największym wynalazkiem polskiej biochemii w ostatnich latach była metoda ekstrakcji ze skór rybich kolagenu, zachowującego poza organizmem dawcy strukturę superhelis. Pozyskiwany hydrat (a nie hydroliza) to zarazem gotowy, naturalny dermokosmetyk o bardzo wysokiej skuteczności. Sensacja biochemiczna, która zaczyna właśnie karierę światową. Żel, jaki tworzą hydratowane (a nie hydrolizowane) molekuły kolagenu można z kolei odwodnić. Liofilizat pozyskiwany jest poprzez sublimacyjne wymrażanie pary wodnej z hydratu w temperaturze – 40°C i w próżni (ok. 1 Pa).

Uzyskaną tak suchą masę peptydową cechuje wyśmienita rozpuszczalność i silna higroskopijność. Liofilizat (COLVITA®) zawiera poniżej 2% wody i blisko 98% czystych protein, głównie aktywnych biologicznie mikropeptydów, zbudowanych ze wszystkich aminokwasów budulcowych kolagenu.

Występuje w postaci proszku lub granulatu. Proces izolowania molekuł – superhelis kolagenu, ze skór rybich poprzez hydratację, a następnie uwalniania ich poprzez oddzielenie od cząsteczek wody, jest mało wydajny i uciążliwy, a co za tym idzie – kosztowny. Jednakże właściwości i produktu końcowego okazują się zgoła sensacyjne.

Wskaźnik NNU (Net Nitrogen Utilization) dla aminokwasów w uzyskanym proszku wynosi 98,96% i jest to najwyższa, jak dotąd na świecie anaboliczność osiągnięta dla izolatu białkowego. Niemal wszystkie aminokwasy peptydów wypełniających kapsułki COLVITA® biorą udział w charakterze molekuł – poprzedniczek w budowie nowych białek tkanek organizmu!

Stąd właśnie kariera COLVITY®,
jako kapsułki młodości.

Rewitalizatora kolagenu w skórze. COLVITA® jest więc produktem unikalnym. Te kolagenowe kapsułki zawierają w składzie po raz pierwszy w światowej historii liofilizat molekuł kolagenu, a nie hydrolizat włókniny, jak się dzieje praktycznie zawsze, gdy reklama wykorzystuje bardzo nośne marketingowo słowo: KOLAGEN

 Skład kapsułki uzupełniają mikronizowane algi oraz witamina E w postaci aktywnej. Zostało to opracowane biotechnologicznie pod kątem skuteczności pielęgnacji skóry od wewnątrz.

COLVITA® niweluje czynniki sprzyjające procesom kolagenogenezy. Np. skutki diety uboższej w aminokwasy. Również efekty uboczne przyjmowania dawki testosteronu powyżej 100 mg na tydzień fatalnie zakłócającej syntezę kolagenu.

Stwierdzono, że systematyczne zażywanie COLVITY® podnosi efektywność wielu specyfików wspomagających procesy kolagenogenezy w fibroblastach i w chondrocytach – stoczniach wytwórczych kolagenu. COLVITA® komponuje się świetnie ze specyfikami takimi jak: Deca, Equipoise, Anavar, Oxandrolone czy Primobolan oraz ze wszystkimi preparatami witaminowymi.

Podobnie COLVITA® wzmacnia skuteczność siarczanów chondroityny, N-acetyloglukozaminy i wielu innych substancji wspomagających trening sportowy. Np. wolnych aminokwasów, izolowanych ze znacznie mniej anabolicznych hydrolizatów kolagenu bydlęcego.

Jedynym przeciwwskazaniem dla przekroczenia suplementacyjnej normy RDA – 2 kapsułki COLVITY® dziennie, jest nadczynność tarczycy. Poza tym jest to preparat całkowicie bezpieczny, oparty o wyłącznie naturalne składniki.

Osobom aktywnym sportowo zaleca się spożywanie 4-8 kapsułek dziennie, podczas posiłków. Najlepsze efekty wykorzystania potencjału COLVITY® osiągają osoby na diecie proteinowej i suplementujące się witaminą C, która warunkuje procesy hydroksylacji proliny i syntezy dodatkowych molekuł kolagenowych”.

 

Mini Katalog

 >>> Główny katalog produktów <<<